pod M1, potem bulwarami do mostu Grunwaldzkiego i dalej bulwarami po drugiej stronie Wisły pod stopień wodny Kościuszko i z powrotem na drugą stronę, Piekary, Liszki, Cholerzyn, Kryspinów, przez Wole na Błonia i pod Wawel, trochę po centrum i do domu.
w miarę sprawnie na Mogilany, Głogoczów - pierwszy kapeć w tym sezonie - centralnie na samym środku opony wbija mi sie pinezka (mam nadzieje, że był to pierwszy i ostatni kapeć w tym sezonie ;] ) dalej zmagając sie z cholernym wiatrem w pysk do Myślenic, przez Jawornik do Sułkowic, Biertowice, Krzywaczka, przez Radziszów do Skawiny, Tyniec, Kostrze i do centrum, pod Wawel i powrót przez Błonia.
nareszcie odrobina słońca. pod M1, bulwarami, rondo Grunwaldzkie, przez most zwierzyniecki pod Kopiec Kościuszki, z powrotem na Księcia Józefa, Przegorzały, nieco szybszy niż ostatnio podjazd pod Zoo, na kopiec Piłsudskiego, Aleją Wędrowników do Księcia, powrót do centrum i na rynek + przejazd Masa Krytyczna (niestety bez fotek...)
piękny słoneczny poranek, termometr po nasłonecznionej stronie prezentuje +15. zanim jednak sie zbieram, niebo zasnuwa szczelnie warstwa chmur. rzut oka na radar opadowy na stronce imgw i szybka redukcja planów. i to do wersji minimum. Bronowicka do Mydlnik, potem Kryspinów, powrót przez Księcia Józefa. końcówkę "podjazdu" pod serpentyny przepycham na siłę na dużym blacie - nogi jednak z waty. na płaskim podpinam sie pod dostawczaka - 45-50km/h po paru minutach wymiękam. trochę jeszcze kręcenia po mieście, co chwila kropi. odwrót.
najpierw trochę po mieście, bulwary, przełączka z Księcia Józefa na Wole, potem żenująco wolny podjazd pod ZOO, Aleja Wędrowników, Kryspinów, przez Wolę na Błonia i do domciu...